Gotów na więcej gotówki? Oszczędzaj... z głową!

Gotów na więcej gotówki? Oszczędzaj… z głową!

Promocja i Reklama

Diabeł tkwi w szczegółach – i to nawet częściej niż myślisz. Dotyczy to nawet oszczędzania. Możesz mieć szerokie perspektywy, jeszcze szersze horyzonty, widzieć więcej niż inni w kwestii finansów, mieć też dalekosiężne plany – albo po prostu starać się sumiennie i konsekwentnie prowadzić budżet domowy – i… potykać się na progu. O co? O drobne błędy, które sprawiają, że masz mniej, choć mógłbyś mieć więcej.

Gotów na więcej gotówki? Oszczędzaj… z głową!

 

1. Zamrażasz gotówkę – nie, nie chodzi o to, że trzymasz swoje oszczędności obok mrożonych warzyw zamiast na koncie bankowym, ale o to, że kupujesz trzeci raz w tym miesiącu nerkowce, bo znów gdzieś była na nie promocja (a wiadomo, że gdzie promocje, tam oszczędność… czyżby?). Błąd. Żyjemy w czasach, w których trudniej jest nam znaleźć sklep, w którym ten marketingowy chwyt nie obowiązuje, niż taki z nieustannymi rabatami, a że sklepów dookoła nas (czy mieszkacie w Trójmieście, czy w Bieszczadach) raczej nie brakuje… Gonienie za promocjami i ciągłe wypełnianie spiżarni zapasami nie ma większego sensu. To jest właśnie zamrażanie gotówki, którą można by wykorzystać nieco inaczej. Albo i wcale nie wykorzystać.

2. Stawiasz na „dziadowskie oszczędności” – słyszałeś już kiedyś o nich? To sytuacje, w których zapominamy o tym, że nasz czas to też pieniądz. W wielu przypadkach są to zakupy ocierające się o absurd – na przykład wyprawa do oddalonego o kilka kilometrów sklepu (samochodem lub autobusem) po kilka puszek zielonego groszku przecenionego o kilkanaście czy kilkadziesiąt groszy. Zysk: niewielki. Strata: naszego czasu i benzyny, ewentualnie biletu. Organizuj się i główkuj – jeśli oszczędności mają mieć prawdziwy sens, muszą być naprawdę opłacalne. Oczywiście dla ciebie, nie dla sklepu.

3. Nie targujesz się – i jeszcze wstydzisz się, kiedy robi to ktoś, z kim wybrałeś się na zakupy (żona, mąż, mama, kolega). Błąd. Zmień myślenie, które podpowiada ci, że negocjacja ceny dotyczy jedynie naprawdę wysokich sum np. przy kupnie nieruchomości lub samochodu. Negocjacja ceny dotyczy po prostu transakcji, w której biorą udział kupujący i sprzedający. Jakich na przykład? Jeśli wykupujesz wycieczkę w biurze podróży, dwie pary butów w sklepie obuwniczym, wystawny prezent ślubny dla znajomych – śmiało proś w sklepie o rabat. I nie daj się zwieść całkiem zabawnej odpowiedzi, że to stolica Maroka.

 

zobacz  również polożyczka logowanie

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o